Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzeszów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzeszów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, sierpnia 3

ZMIERZCH O 5 NAD RANEM

PRZED ŚWITEM

Pobudka o 3 nad ranem żeby zdążyć na brzask, świt. Liczyłem na mgłe i troszkę więcej cirrusów, albo cumulusów, ktorych jednak o tej porze jeszcze nie było. Wiedząc, że fish pasuje do robienia krajobrazówek jak pięść do japy - zabrałem go ze sobą, bo potrzebne mi bylo jego bardzo duże GO. Złamałem kilka przykazań foto krajobrazowej. Efekt - jaki jest każdy widzi, nawet udalo sie ominać wykrzywienie. Nic specjalnego, ale jakies takie inne. Stwierdzam, iż oprócz tego muszę kupic nowego polarka (z nim inaczej by to wszystko wyglądało) i oddać matrycę do czyszczenia, bo sam jakoś nie chce się dokładnie za to zabierać. Fotki, które wrzucam dziś to po prostu gnioty, a daje, bo dawno tu nie odswieżałem
Cygan - jak to zrobiłeśże chciało Ci się jechać?

piątek, lipca 16

BEZ ENDU, BEZ ENDU

Ahhhh, lekko zaszpanuję nowo nabytym sprzętem: Fish-Eye oraz lampa błyskowa - YEA YEA!!! Dziś miałem kilka minut na zabawę z fishem, zdjęć zrobiłem PIĘĆ, bo bateria padła. Zadowolony z zakupów chociaż na koncie kasy mniej o trzy zera, troszkę ciężko ogarnąć żeby nie łapać butów do kadru, ale to kilka sesji i będzie OK. A i ciekawostka - jest gorąco, wiem że historycze odkrycie, ale naprawdę jest ciepło! Ale ludzie - chcieliście lata to macie! Trochę smutku - bo Warszawa odwołana i ... i dupa. Jakoś się zdezorganizowuję. Nie mam ochoty na pisanie notek, chociaż wentylator sypie wiaterkiem po gębie, a w lodówce jak coś jest "lód". Nie chcę mi się nic, nic a nic, nic nowego w tym, że nic nie piszę - same pierdoły. Jeden sampelek wrzucam i idę spać.

p.s. zdjęcia nie są jakieś powalające, ale dałem tak na próbkę



niedziela, lipca 11

SESJA, HORROR, SIELANKA

Ostatnio pisałem o plenerze w stylu DH z Tarnawskim na polach, w końcu do niego doszło. Nie obyło się bez niemiłych niespodzianek. Na miejsce dojechaliśmy, w pobliżu paląca się łąka, zostawiliśmy sprzęt, przeszliśmy 50 metrow i zaczęło się fotografowanie, wszystko ok, ale po mniej więcej 15 minutach - nie wiem dzięki komu, czemu - spojrzałem na zostawiony sprzęt..... Kilka przekleństw i sprint, wokół rowerka się pali! "Are you fucking kidding me?"  Fajnie, w sumie to większość uratowałem (komórkę, pieniądze z portfela, obiektyw i rower), w plecy jestem z koszulką - na której było napisane "FIRE IT UP", nigdy więcej nie kupię koszulki z ukrytym przesłaniem!, torbą, futerałami i ogólnie moim kochanym portfelem. Wkurwiony nawet nie robiłem kolejnych zdjęć, a te które zrobione to połowa beznadziejna. Powrót wśród łąk - sielanka, z chęcią rozwaliłbym się na polu (nie tym palącym się) i poopieprzał do końca dnia, ale trzeba wrócic do rzeczywistości, jednak Bartuś wpadł na świetny pomysł zorganizowania rowerowej "przygody" i oby doszła do skutku. A dziś mam rozterki czy kupować lampę czy nie....



Life is kur.. * brutal and full of zasadzkas
see you later

(*Sorki za jakiekolwiek błędy stylistyczne i za przekleństwa)



czwartek, maja 20

ZAPOZNANIE Z NOWYM LUSTREM

W pochmurniasty dzień razem z Bartusiem :) wybraliśmy się na małą penetrację wiosek w okolicach Rzeszowa. Skutkiem jest kilka średnich zdjęć, średnich - bo pogoda nie taka, bo mi sie chciało tak o, bo jakoś tak.
Zdjęcia większości B&W, bo taki dzień i taki humor...
W szkole się wszystko spieprzyło, było dobrze, ale nagle coś pękło. Nie chce mi się opisywać tej pierdzielniastej nauki, bo chce tylko wytrzymać i dostać się na AGH i uzupełniacze fotograficzne...
Aktualnie czekam na pogodę, która powinna być inna! Taka jak w maju, a nie to co teraz!







Denerwują mnie możliwości tego bloga, dokładniej dodawane zdjęcia są za małe, tak więc muszę się postarać o inny szablon z większymi możliwościami:)