Od weekendu (25.09) blogspot zamienia się na KLIK! (screen poniżej)
czwartek, września 23
wtorek, września 14
wtorek, sierpnia 31
DO NAUKI
Koniec wakacji = mniej notek. Na jakis czas trzeba odlozyc sprzet, nie tak calkowicie, bo bedzie uzywany, ale......
wtorek, sierpnia 24
POLAROIDOWE SNY
Zajawka zabawy Polaroidem i dodatkowo ciekawy artykuł O TUTAJ. 7 powodów, dlaczego warto zostać fotografem - najlepsze: lans, długie lufy i fajne szale. Cechy fotografa (dwie pierwsze raczej mnie jeszcze nie dotyczą) dwudniowy zarost, wymęczony skręt w zębach i nonszalancko przerzucony przez ramię pasek z aparatem.
Muszę zainwestować w to cudo.
Muszę zainwestować w to cudo.
niedziela, sierpnia 15
sobota, sierpnia 14
THE BEATLES
piątek, sierpnia 13
wtorek, sierpnia 3
PRZED ŚWITEM
Pobudka o 3 nad ranem żeby zdążyć na brzask, świt. Liczyłem na mgłe i troszkę więcej cirrusów, albo cumulusów, ktorych jednak o tej porze jeszcze nie było. Wiedząc, że fish pasuje do robienia krajobrazówek jak pięść do japy - zabrałem go ze sobą, bo potrzebne mi bylo jego bardzo duże GO. Złamałem kilka przykazań foto krajobrazowej. Efekt - jaki jest każdy widzi, nawet udalo sie ominać wykrzywienie. Nic specjalnego, ale jakies takie inne. Stwierdzam, iż oprócz tego muszę kupic nowego polarka (z nim inaczej by to wszystko wyglądało) i oddać matrycę do czyszczenia, bo sam jakoś nie chce się dokładnie za to zabierać. Fotki, które wrzucam dziś to po prostu gnioty, a daje, bo dawno tu nie odswieżałem
Cygan - jak to zrobiłeś, że chciało Ci się jechać?
Cygan - jak to zrobiłeś, że chciało Ci się jechać?
piątek, lipca 23
niedziela, lipca 18
TĘSKNOTA LUDZKA RZECZ
Czas leci, odpoczywam, relaksuje się, wszystko fajnie. To chyba dlatego, że gorąco, a deszczu jak nie było tak nie ma. Leje się pot z człowieka. Wakacje - jak zwykle tysiące zaplanowanych wyjazdów, z których żaden się nie udaje, wolę spontan...
Daję kilka fotek siostrzeńca. Tęsknie za Nim... Takie życie.
Wiem, że nietrafiona ostrość w fotkach, ale dałem co miałem.
piątek, lipca 16
BEZ ENDU, BEZ ENDU
Ahhhh, lekko zaszpanuję nowo nabytym sprzętem: Fish-Eye oraz lampa błyskowa - YEA YEA!!! Dziś miałem kilka minut na zabawę z fishem, zdjęć zrobiłem PIĘĆ, bo bateria padła. Zadowolony z zakupów chociaż na koncie kasy mniej o trzy zera, troszkę ciężko ogarnąć żeby nie łapać butów do kadru, ale to kilka sesji i będzie OK. A i ciekawostka - jest gorąco, wiem że historycze odkrycie, ale naprawdę jest ciepło! Ale ludzie - chcieliście lata to macie! Trochę smutku - bo Warszawa odwołana i ... i dupa. Jakoś się zdezorganizowuję. Nie mam ochoty na pisanie notek, chociaż wentylator sypie wiaterkiem po gębie, a w lodówce jak coś jest "lód". Nie chcę mi się nic, nic a nic, nic nowego w tym, że nic nie piszę - same pierdoły. Jeden sampelek wrzucam i idę spać.
p.s. zdjęcia nie są jakieś powalające, ale dałem tak na próbkę
p.s. zdjęcia nie są jakieś powalające, ale dałem tak na próbkę
niedziela, lipca 11
SESJA, HORROR, SIELANKA
Ostatnio pisałem o plenerze w stylu DH z Tarnawskim na polach, w końcu do niego doszło. Nie obyło się bez niemiłych niespodzianek. Na miejsce dojechaliśmy, w pobliżu paląca się łąka, zostawiliśmy sprzęt, przeszliśmy 50 metrow i zaczęło się fotografowanie, wszystko ok, ale po mniej więcej 15 minutach - nie wiem dzięki komu, czemu - spojrzałem na zostawiony sprzęt..... Kilka przekleństw i sprint, wokół rowerka się pali! "Are you fucking kidding me?" Fajnie, w sumie to większość uratowałem (komórkę, pieniądze z portfela, obiektyw i rower), w plecy jestem z koszulką - na której było napisane "FIRE IT UP", nigdy więcej nie kupię koszulki z ukrytym przesłaniem!, torbą, futerałami i ogólnie moim kochanym portfelem. Wkurwiony nawet nie robiłem kolejnych zdjęć, a te które zrobione to połowa beznadziejna. Powrót wśród łąk - sielanka, z chęcią rozwaliłbym się na polu (nie tym palącym się) i poopieprzał do końca dnia, ale trzeba wrócic do rzeczywistości, jednak Bartuś wpadł na świetny pomysł zorganizowania rowerowej "przygody" i oby doszła do skutku. A dziś mam rozterki czy kupować lampę czy nie....
(*Sorki za jakiekolwiek błędy stylistyczne i za przekleństwa)
Life is kur.. * brutal and full of zasadzkas
see you later
poniedziałek, lipca 5
WARSAW IS COMING
Seria industriali w Warszawie(17.07-28.07). W celu poszerzenia horyzontów wybieramy się do stolicy. Plener już długo wyczekiwany, bo miał być duuużo wcześniej, a i jeszcze na nastrojowym warszawskim centralnym sesyjka znajomych. Do odwiedzenia wszystko, co opuszczone i zaniedbane: baseny Legii, Zakłady Maszyn Budowlanych, Fabryka Traktorów, Opuszczona Lokomotywownia, PRL-owskie Wojskowe Centrum Dowodzenia, aaa i oczywiście dworzec centralny..., a jeszcze dzisiaj krótki plener z Tarnawskim na miłocińskich polach - relacja najprawdopodobniej jutro
W moich snach wciąż Warszawa
W moich snach wciąż Warszawa
Pełna ulic, placów, drzew
Rzadko słyszysz tu brawa
Częściej to drwiący śmiech...
...Zniknie Warszawa
Tak jawa, jak sen
Życie to nie zabawa
Dobrze to wiem
Tak jawa, jak sen
Życie to nie zabawa
Dobrze to wiem
edit: Seria industriali przesunięta na sierpień
...benyArt....PHOTO - THE SECOND BEGINNING
Postanowiłem reaktywować bloga - oczyścić, zmienić design, dodawać notki częściej. Będzie bardziej o wyczynach fotograficznych, może troszkę przeżyć, jakieś myśli, sentencje. Koniec zanudzania - oprócz tego, co piszę w tej notce. Więc - TO THE WORKS!
środa, czerwca 30
NZC - INDUSTRIALOWY PLENER
Ciężko coś z aktualizowaniem notek, jedna na miesiąc to coś słabo. Jakoś postaram się to nadrobić, a teraz kilka zdjęć z wypadu do Niedomic, a dokładniej Niedomickich Zakładów Celulozy, które wg niektórych owiane są złą sławą - duchy, zjawiska paranormalne i inne. Mnie żadne takie nie nawiedziły. Byłem tam z Bąbą i Kustrą, ogólnie wypadzik udany, ale krótki. Miejsce urzeka swoją tajemniczością i uzależnia od siebie. W ciągu kilku tygodni wybieram się jeszcze raz. A tak z innej beczki to najchętniej zaszyłbym się na jakimś odludziu na miesiąc, ale trzeba wracać do normalności. Jeszcze 62 dni wakacji, ponad połowa to wyjazdy, ale coż.
czwartek, maja 20
ZAPOZNANIE Z NOWYM LUSTREM
W pochmurniasty dzień razem z Bartusiem :) wybraliśmy się na małą penetrację wiosek w okolicach Rzeszowa. Skutkiem jest kilka średnich zdjęć, średnich - bo pogoda nie taka, bo mi sie chciało tak o, bo jakoś tak.
Zdjęcia większości B&W, bo taki dzień i taki humor...
W szkole się wszystko spieprzyło, było dobrze, ale nagle coś pękło. Nie chce mi się opisywać tej pierdzielniastej nauki, bo chce tylko wytrzymać i dostać się na AGH i uzupełniacze fotograficzne...
Aktualnie czekam na pogodę, która powinna być inna! Taka jak w maju, a nie to co teraz!





Denerwują mnie możliwości tego bloga, dokładniej dodawane zdjęcia są za małe, tak więc muszę się postarać o inny szablon z większymi możliwościami:)
Zdjęcia większości B&W, bo taki dzień i taki humor...
W szkole się wszystko spieprzyło, było dobrze, ale nagle coś pękło. Nie chce mi się opisywać tej pierdzielniastej nauki, bo chce tylko wytrzymać i dostać się na AGH i uzupełniacze fotograficzne...
Aktualnie czekam na pogodę, która powinna być inna! Taka jak w maju, a nie to co teraz!
sobota, kwietnia 17
FOTO
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















